Łozo Aka Pitahaya - Z Lotu Ptaka
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
CHECK & ENJOY!
Komentarze (1)
Lekceważę tą potrzebę, bo emocje mam rozdarte jak serce
Patrzę w oczy, ostro boję się odbicia
Gdy niepokój na papierze pierze brudy z mego życia
Bo nie wierzę w odkupienie, sumienie mnie dusi
Rzuciłbyś we mnie kamieniem gdybyś znał sprawę duszy
Pusty pokój - pozorny spokój, poczuj się cieniem po zmroku
W moim wzroku oko widzi zmęczenie
Otulony milczeniem trzymam pióro w prawej dłoni
Lewą pięść na skroni - to już pozwala się uwolnić z mentalnej stagnacji
Słowa stały się jak brzytwy
Krew spływa na kartki rozdrapując dawne blizny
Widzisz, nie jestem czysty, chciałbym wypluć to brzemię
Przez te dyby na języku, rozdrapują podniebienie
Dziś opluję krwią każdą z liter by ogarnąć
Mam tożsamość, którą skryłem, bo droższe walą, kradną
[x2]
Dziś spoglądam na me życie z lotu ptaka jak nigdy dotąd
Rozdrapuję stare rany każdą strofą aby poczuć wolność
Cierpienie urodziło słowo
I ten projekt jest dowodem na to, że jestem sobą
[tylko tekstyhh.pl]
Gdybym miał stawiać pomnik dla potomnych już dzisiaj
To rozsypałbym piasek i napisał - chęć życia
Dzisiaj trzyma mnie wiara, którą spalam mimowolnie
Topiąc resztki emocji w smole cywilizacji
To jest niczym spowiedź wobec świata bez empatii
Chylę głowę w imię prawdy, ból zrodził katharsis
W wyobraźni trzymam dziecko z przeciętą tchawicą
To jak rozdwojenie jaźni, to już miesza krzyk z ciszą
W sumie nie licząc na oparcie idę w bagnie
Uparcie powtarzając, że nie wpadnę w sidła prawdy
Dawniej kontrolowałem swoje myśli grą pozorów
Które poszły pod skalpel gdy świt witasz z OIOM-u
Czas prosi mnie o prawdę którą karmię każdą linie, ale milczy
Gdy mnie spotkasz nie pytaj mnie o życie
Nadal widnieje we mnie ziarno przeszłości
Serce bije ku arytmii - to ucieczka do wolności
[x2]
Dziś spoglądam na me życie z lotu ptaka jak nigdy dotąd
Rozdrapuję stare rany każdą strofą aby poczuć wolność
Cierpienie urodziło słowo
I ten projekt jest dowodem na to, że jestem sobą